Ostatnimi czasy do świata żywych było mi jakby trochę nie po drodze. Za dużo wszystkiego po prostu. Marzę o wakacjach, słońcu i morzu....
Ale do rzeczy. A raczej od rzeczy. Oto kilka faktów z życia Alicji w Krainie Czarów:
- Wcale nie chciałam pokazywać żadnej magicznej sesji z królikami, po prostu pogoda jest ch....a, więc trzeba jakoś sobie radzić
- Poza tym pożyczyłam aparat z obiektywem fisheye, dzięki któremu mogłam zrobić jakiekolwiek zdjęcia, chociaż okrutnie mi się nie chciało, jednak myśl, że jeśli się nie zmobilizuję mój blog umrze śmiercią tragiczną, była silniejsza.
Dlatego wstałam, ubrałam się i na wzór boskiej osoby - w trójcy jedynej (fotograf, stylista, model) wzięłam się do aktu kreacji
- Nie mogłam się zdecydować w co tak naprawdę chcę się ubrać do tej sesji więc pokazuję wszystko co mi przyszło do głowy i podeszło pod rękę, tj.: nową grzywkę, dwie sukienki, złote leginsy, buty do jazdy konnej, ciepły sweter, dziwny szalik, wełniane mitenki i królika
- Królika dostałam na urodziny i pierwszej nocy z nim spałam. Chociaż jest z gipsu. Ani jemu ani mnie to jednak w niczym nie przeszkadza. Świetnie się dogadujemy, zwłaszcza w Krainie Czarów.
- A Kraina Czarów od zaplecza wygląda
tak
PS. Już wkrótce - we wtorek - konkurs CITY HELL dotrze i na mojego bloga.
Natchniona przez różowego królika podpowiem, że konkurs będzie poniekąd związany z dzisiejszą stylizacją.
szara sukienka - atmosphere
mitenki - h&m
złote leginsy - mango outlet
końskie kaloszki ;) - SH
kwiecista sukienka - atmosphere SH
sweterek - h&m
szalik - DIY (ale nie przeze mnie)